KS. JAN  MINZONI


- Kapłan
- Kapelan wojskowy
- Pasterz
- Męczeństwo
- Testament
- Parafie bliźniacze
- Aktualności
- Bibliografia
- Fotografie
 

PARAFIA ARGENTA


- Informacje duszpast.
- Historia
- Patron (Św. Mikołaj)
- Kościoły Argenty
- Hotel Pineta
- Kontakt

SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ Z CELLETTA


- Historia
- Informacje duszpast.
- Dom Pielgrzyma
- Feste e celebrazioni
- Spotkania Młodych

Sito realizzato da
Matteo Martinazzi
matteomarti@libero.it


Kapelan wojskowy

W sierpniu 1916 r. powołanie do wojska rocznika 1885. Ks. Minzoni miał opuścić parafię Argenta aby służyć jako żołnierz w 7 kompani sanitarnej w Ankonie. Po kilku miesiącach otrzymał skierowanie do służby w szpitalu wojskowym w Urbino. Jednak środowisko szpitala przy wielkiej życzliwości przełożonych i koleg˛w nie odpowiadało jego oczekiwaniom. Jego pragnieniem było życie w większej aktywności duchowej i fizycznej przy obowiązkach trudniejszych i większej odpowiedzialności. Dlatego mimo nieustającego sprzeciwu swoich krewnych i przyjaci˛ł złożył podanie o przyjęcie go na Kapelana Pułku. Podanie zostało przyjęte i Ks. Minzoni został mianowany Kapelanem 255o Pułku Piechoty słynnej Brygady äVenetoö.
Z jakim entuzjazmem wyruszał na front! Jego listy kt˛re stamtąd pisał i jego Dziennik wojenny kreślą dzieła jego nowego apostolatu i ukazują cechy jego ducha: wzniosły i szlachetny, nigdy nie poddający się załamaniu, zawsze got˛w do ofiary.
Pisał do swego przyjaciela: äCzy myśli Pan, że jestem załamany? Ależ nie, raczej odwrotnie. Wie Pan, z moim charakterem, trudności pobudzają mnie jeszcze bardziej do życia.
Jego Dziennik jest prawdziwym  zwierciadłem jego życia i jego ducha. Dzień po dniu zapisuje w nim i opowiada r˛żne wydarzenia, fakty, wrażenia, obserwacje; streszcza rozmowy przeprowadzane na placu boju, listy pisane i otrzymywane od rodziny, przyjaci˛ł i innych os˛b. Ocenia w nim siebie samego i innych z właściwą sobie szczerością i finezją oceny psychologicznej. Wyznaje tam swoje błędy i porażki duchowe, swoje obawy i aspiracje; wzrusza swoje wnętrze pełne uczucia, świętego zapału, gorliwości o dobro żołnierzy i os˛b mu drogich, o dobro i chwałę Ojczyzny. Opr˛cz wydarzeń z życia osobistego i wiadomości dotyczących wojny, Dziennik jest zbiorem najpiękniejszych wspomnień z jego życia studenckiego i kapłańskiego.
Jego działalność w czasie wojny można zdefiniować tylko tak: pocieszyciel rannych i umierających, podpora żołnierzy, oficer, żołnierz, przykładny kapłan, wielkiej odwagi, wielkiej pobożności, wielkiej wiary  w Boga i losy Italii.
Z jaką przemyślnością starał się ożywiać ducha chrześcijańskiego w żołnierzach; poprzez rozmowy, dobrym przykładem, swoim młodzieńczym i otwartym stylem bycia, pr˛bując obalać przesądy, oświecać, zachęcać oficer˛w do dobra. Przede wszystkim czynił to w okresie wielkanocnym i w maju. Był niestrudzony w swojej posłudze i w szerzeniu wiary i pobożności.
Był zawsze got˛w na ryzyko i pierwszy do walki. M˛gł szczerze napisać: äPoświęcić życie dla ideału to żyć a nie umierać.ö A do swoich najbliższych kt˛rzy opłakiwali jego wyjazd po kr˛tkiej wizycie w domu, na przepustce m˛wił: ä Niech was B˛g błogosławi i niech was obdarzy taką wiarą i wytrwałością jaką żywi serce waszego Janka.ö A do siebie: äśmierć na polu walki nigdy mnie nie przerażała, wydaje mi się ona piękna i wielka.ö Chętnie brał udział w akcjach zwiadowczych, jak choćby nad rzeką Piave, wraz z plutonem śmiałk˛w, kiedy to zasłużył sobie na specjalną pochwałę dw˛dcy pułku. Brał udział w akcjach i ciężkich walkach w Trentino i nad rzeką Isonzo.
Na g˛rze Zebio  w czerwcu 1917 r. jak się sam wyraził otrzymał chrzest bojowy. Zasłużył się w spos˛b szczeg˛lny pod Brestovizza wskutek czego w sierpniu podano go jako kandydata do odznaczenia medalem zasługi lecz propozycja nie doczekała się odpowiedzi. Było mu przykro z tego powodu i otwarcie to wyznawał przed swoimi przyjaci˛łmi  i przełożonymi podkreślając, że zależało mu na uznaniu za dobre spełniony obowiązek, nie dla własnej pr˛żności i sztucznej chwały lecz dla zwiększenia rangi i zaufania do pełnionej przez niego posługi.
Pragniemy wspomnieć o jednym z wydarzeń z tegoż samego 1917 r.  Znajdował się na linii frontu i kiedy zauważył, że kula nieprzyjacielska dosięgła lekarza polowego, z narażeniem swojego życia, pośr˛d kul spieszy mu z pomocą.
Dow˛dca pułku w swoim raporcie z dnia 25 września 1917r. pisał o nim: äNiezwykle mocny, wytrzymały na trud. Ma silny charakter, otwarty i prawy. Ma delikatne wnętrze, pełne mądrości i miłości chrześcijańskiej. Wspomaga skutecznie dow˛dztwo pułku, broniąc ducha dyscypliny w oddziele, czy to swoimi przem˛wieniami niedzielnymi czy też przyjacielskimi poradami dawanymi grupom żołnierzy kt˛re spontanicznie się wok˛ł niego gromadzą. Jest szanowany i kochany przez wszystkich oficer˛w pułku, także niewierzących czy wyznających inną wiarę. Mimo gorącego i wojowniczego charakteru, w dyskusjach z oficerami zachowuje spok˛j i rozsądek. W czasie otwartej walki i w okopach nie zważa na niebezpieczeństwa, biega po okopach i punktach sanitarnych dodając odwagi rannym i załamanym na duchu.
Jego wielkie walory religijne, cywilne i wojskowe dały się poznać szczeg˛lnie w czasie bitwy nad rzeką Piave zakończonej w czerwcu 1918r. zwycięstwem Italii.
Pisał: äCzy będzie to miesiąc bogaty w wydarzenia? W tym miesiącu wstąpiłem do Seminarium, przyjąłem I Komunię św., odbyłem chrzest bojowy na g˛rze Zebio. Zobaczymy.ö
Generał m˛wił mu: äKsięże Janie, jeśli będzie walka bardzo liczę na Księdza.ö A on odpowiadał: äPanie Generale, zrobię wszystko co do mnie należy, będę w pierwszej linii.ö
Był 15 czerwca, tragiczny dzień kolejnej inwazji barbarzyńskiej (austriackiej). Pod Salettuol, Brygada Veneto, pod dow˛dztwem trzeciej Armii, z wielkim zaangażowaniem musiała stawiać czoło o wiele większej sile nieprzyjacielskiej. Dokonała wielkiego cudu. Każdy z żołnierzy walczył jak lew, każdy oficer stawał się bohaterem. Ks. Minzoni na r˛wni z innymi walczył bohatersko aż do końca, spełniając dobrze swoją misję.
28 czerwca, po zakończonej walce i zwycięstwie, Książę Aosty, na polu bitwy, dekorował zasłużonych w walce medalami za zasługi.
Ks. Minzoni jako pierwszy został udekorowany srebrnym medalem zasługi z następującą motywacją: äNiestrudzonemu w posłudze miłosierdzia niesionej rannym i umierającym w czasie bitwy nad rzeką Piave, temu, kt˛ry uratował dw˛ch żołnierzy z rąk nieprzyjaci˛ł.ö
Wydarzenie opisane w tej kr˛tkiej motywacji można zaliczyć do najpiękniejszych z czas˛w wojny. Mogliśmy o nim przeczytać ze szczeg˛łami w artykułach na łamach r˛żnych gazet. Opowiadał o nim r˛wnież sam Ks. Minzoni, dumny z tego, że ryzykując własnym życiem m˛gł się przyczynić do wolności Ojczyzny.
24 czerwca, w dzień swoich imienin, uroczyście obchodzonych przez żołnierzy pułku, pisał: äMiałem dziś szczęśliwy dzień bo wiem, że dobrze spełniłem swoją powinność i czuję, że jestem bardzo kochany.ö
A po odznaczeniu: äJestem dumny że zostałem udekorowany srebrnym medalem, ale jeszcze bardziej z tego, że kochają mnie żołnierze i przełożeni.ö
Do srebrnego medalu dołączyły p˛źniej dwa krzyże wojenne, medal nieznanego żołnierza, medal za Piave, medal francuski i inne: razem jedenaście, wśr˛d nich r˛wnież medal kawalerski korony włoskiej. Nosił je w momentach uroczystych bez ostentacyjności lecz ze szczerą dumą.
Listy jego przełożonych i innych żołnierzy,  niekt˛re z nich cytowane w tym zbiorku, świadczą o jego wielkiej wartości jako żołnierza i o gorliwym spełnianiu swoich obowiązk˛w.
Niezwykle cennym świadkiem jest jego ordynans Bisio Emilio z Genui, zwykły robotnik, około czterdziestki o twarzy brązowej i pooranych dłoniach, kt˛ry z utęsknieniem oczekiwał przybycia do Genui na Kongres Eucharystyczny swojego byłego Kapelana.
Gdy dotarła do niego smutna wiadomość o śmierci Ks. Minzoni, spieszy do Rawenny aby uczestniczyć w pogrzebie i płacząc nieść za trumną jego mundur z odznaczeniami. Ze łzami w oczach opowiadał wzruszające szczeg˛ły ze swojego życia w czasie wojny a w porflelu zachowywał listy kt˛re po wojnie pisywał do niego Ks. Jan, niekt˛re bardzo zniszczone, w strzępach, prawie nieczytelne.
W październiku 1918 r. męczony długotrwałą gorączką jest zmuszony poprosić o przeniesienie. Przeznaczono go do pewnego małego szpitala polowego. Jak tylko poczuł się lepiej prosi ponownie by m˛gł powr˛cić do swojego pułku i uzyskuje pozwolenie. Pisał do swojego przyjaciela: äUczucie i podniosłość chwili natchnęły mnie by tak postąpić.ö
Brigadiere Generale Comandante (gł˛wnodowodzący) pisał w liście do pułkownika: äMiło mi usłyszeć że kapelan, Ks. Jan Minzoni, na własną prośbę powraca do pułku kt˛ry go tak kocha i podziwia za jego nieustanne dowody samozaparcia i za głębokie umiłowanie pełnionej posługi.
Nadeszła ostatnia akcja, rozejm i pok˛j. W lutym 1919 r. wysłano go ze złotym medalem od pułku do Gabriela Dĺannunzio. Poeta przyjął go bardzo serdecznie i ofiarował mu dwie broszurki z następującymi dedykacjami: äKs. Janowi Minzoni, walecznemu żołnierzowi Chrystusa i Italiiö, äKsiędzu Janowi Minzoni, gorącą księgę, temu kt˛ry płonie. Gabriele DĺAnnunzio.ö
Przekazał mu r˛wnież list do pułku w kt˛rym poeta pisał m. in: äTo dla mnie niemały dar. Wysłannik, kt˛rego do mnie skierowaliście, kt˛ry wierzy w Chrystusa zmartwychwstałego i w zmartwychwstałą Italię, dobry kapelan z Rawenny, kt˛ry nosi na piersiach niebieski znak waleczności widział moje drżące dłonie gdy ja go przyjmowałem... ...Pragnę przypomnieć wam słowa kt˛re wypowiedziałem do moich koleg˛w o świcie 25 maja 1915 r. w Rzymie: Niech dobry B˛g pozwoli nam spotkać się, żywym czy umarłym, w krainie światła.ö
Potem, pisząc do swoich przyjaci˛ł, Ks. Jan zdradzał pewien smutek z konieczności opuszczenia wojska, smutek kt˛ry prawdopobnie kazałby mu na zawsze pozostać kapelanem militarnym gdyby go nie wzywała äjego Argenta.ö

zły los jako obywatel i z gorliwością wypełniał czas tych kilku miesięcy kt˛re go dzieliły od powołania jego rocznika do wojska na organizowanie i systematyzowanie swojej parafii, już kolegiaty a teraz jeszcze najważniejszej w miasteczku, na zorganizowanie i wspieranie r˛żnych dzieł pomocy moralnej i materialnej dla powołanych do służby wojskowej, kombatant˛w i ich rodzin.

Parrocchia Argenta
Via Don Minzoni 20, 44011 Argenta (FE) tel. 0532804092  fax 0532310322
email: parrocchiargenta@libero.it